News
Warna: Wschód słońca, żar z nieba i przekręty na kasie.
piątek 21.08.2009 10:54
Już parę dni temu dotarliśmy do Bułgarii. Bardziej wtajemniczeni wiedzą z newsa „Co w Finnie piszczy” z początku roku, że właśnie w Warnie odbędą się tegoroczne Mistrzostwa Europy w klasie Finn. Słowo się rzekło, a raczej napisało, i jesteśmy. Droga przez Rumunię i większość Bułgarii była dość egzotyczna. Zapadające się dachy domów, ściany obdarte do nagości z tynku, i kiepska droga, złożyły się na lichy obraz najnowszych członków Unii. Naszą uwagę zwróciła na siebie duża ilość różowych domów w Rumunii. Gdy staliśmy przed przejazdem kolejowym, zostaliśmy zasypani propozycjami kupna zdobionych drewnianych garnuszków, masek diabelskich, frędzli, chorągiewek, flag Rumunii i wielu innych fantastycznych przedmiotów. Jeden mężczyzna oferował nawet za pięć euro lipne dokumenty, nie wiem do czego. Pewnie ich jakość równa jest cenie. Jeszcze przed wyjazdem miałem przyjemność prowadzić świetnie utrzymanego starego Fiata 125p, którym jeździł niegdyś mój dziadek. W Polsce robił niezłą furorę, ściągając spojrzenia. Tutaj przejechałby niezauważony, bo podobne kształtem Łady czają się za każdym rogiem. Kto narzeka na Polskę, może już przestać, bo na prawdę jesteśmy mocno do przodu.
Warna, już od pierwszych godzin, zdawała się być rajem. Wjechaliśmy do miasta przy prześwitach zbliżającego się dnia. Gdy wyszliśmy na falochron, znad czarnomorskiego horyzontu wstawało okrągłe, żółtopomarańczowe słońce. Mogliśmy bez trudu patrzeć urzeczeni prosto w jego tarczę. (Fotki ze wschodu znajdziecie w galerii ) Mimo wczesnej pory, wiał już delikatny wiatr. Widok świetny, nie tylko dla żeglarza. Po rozpakowaniu sprzętu przenieśliśmy się na stare miasto, na wczesny obiad. Słońce dawało już mocno popalić. Nie przesadzę, mówiąc że po deptaku spacerowały tłumy pięknych kobiet. Nie tyle ich uroda, co ilość zgrabnych dziewcząt zrobiła na nas wrażenie. Krótkie spódniczki, skąpe koszulki i ogólnie wyeksponowane latem wdzięki, sprawiły że obiad minął nam na rozciąganiu zastygłych po podróży mięśni szyi. (Fotek pań nie zamieszczam, bo to nie serwis randkowy).
Obraz raju rozmył się nieco podczas pierwszego treningu. Fala z tysiąca stron: Ta właściwa od morza, odbita od falochronu i wywołana przez duże statki od boku. To w sumie trzy, ale łącznie było więcej kierunków „nadawania”. Zastanawiałem się skąd pochodzi reszta. Sytuacja irytująca i podcinająca skrzydła. Ostatnio na fali ścigaliśmy się miesiąc wcześniej, a tu od razu taki kocioł. Po drugiej godzinie treningu, technika zaczynała nabierać nieco normalniejszych kształtów. Obraz raju wracał powoli na swoje miejsce. Kolejne treningi odbyliśmy w dużo spokojniejszych warunkach, przy wiatrach od czterech do piętnastu węzłów. Żar, jaki leje się tu z nieba sprawia, że butelka z wodą zyskała status nieodłącznego towarzysza. Ciepło wyciąga z nas energię. Wieczorami padamy nieprzytomni, najczęściej nawet nie przykrywając się cienkimi prześcieradłami. Kołdry nie wchodzą w grę. Nie jemy, a pochłaniamy olbrzymie ilości owoców. Byle miały w sobie jak najwięcej wody. Furorę robi arbuz. Dzięki ciepłym nocom, poranne rozruchy możemy robić w morzu. Codziennie rano biegniemy na plażę, gdzie po pływaniu wpław, sprawdzamy jak miło robi się pompki na piasku.
Mieliśmy też przygodę z cingciarzami. Rafał poszedł do kantoru, wymienić Euro na bułgarskie Lewy. Oficjalny kurs wymiany na tablicy: 1,957. Włożył trzysta Euro do okienka, a babka podsunęła mu do podpisania kwitek z wyliczeniem: 300 x 1,56 = 468, a powinien dostać 587 Lewa. W przeliczeniu tracił około 240 złotych. Powiedział że tak się nie będzie bawił i chce zwrotu swoich pieniędzy. Usłyszał, że kwit jest już wydrukowany i pieniędzy nie dostanie. W drzwiach kantoru pojawiło się czterech byczków: Rafał, ja, i dwóch trenerów. Argument przewagi liczebnej i siły ognia nie zrobił wrażenia na ochroniarzu, który sięgał Rafałowi do połowy ramienia. - Jeśli nie wyjdziesz, będę musiał wyprowadzić Cię siłą – usłyszał Blondi, na co odpowiedział tylko – Spróbuj. Ochroniarz nie miał broni, więc czuliśmy się dość swobodnie. Poszedłem do pobliskiego hotelu, skąd recepcjonistka zadzwoniła po policję ekonomiczną (czy my też taką mamy?) Na wieść o policji, cingciarze oddali Rafałowi Euro i szybko zwinęli tablicę z oficjalnymi stawkami. Policja przyjechała, opowiedzieliśmy co się stało, ale spektakularnego aresztowania nie było. Przechodzimy codziennie obok tego kantoru, uśmiechając się do najlepszego na świecie bodygarda.
Skład naszej ekipy jest większy niż zwykle:
Trener kadry narodowej: Tomasz Rumszewicz
Trener KS Spójnia W-wa: Dariusz Czapski
Zawodnicy:
Tomasz Kośmicki (AZS Poznań)
Piotr Kula (BTŻ Biskupiec)
Jakub Pasik (Spójnia W-wa)
Rafał Szukiel (AZS UWM Olsztyn)
Miłosz Wojewski (Spójnia W-wa)
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Kula POL 17
Warna, już od pierwszych godzin, zdawała się być rajem. Wjechaliśmy do miasta przy prześwitach zbliżającego się dnia. Gdy wyszliśmy na falochron, znad czarnomorskiego horyzontu wstawało okrągłe, żółtopomarańczowe słońce. Mogliśmy bez trudu patrzeć urzeczeni prosto w jego tarczę. (Fotki ze wschodu znajdziecie w galerii ) Mimo wczesnej pory, wiał już delikatny wiatr. Widok świetny, nie tylko dla żeglarza. Po rozpakowaniu sprzętu przenieśliśmy się na stare miasto, na wczesny obiad. Słońce dawało już mocno popalić. Nie przesadzę, mówiąc że po deptaku spacerowały tłumy pięknych kobiet. Nie tyle ich uroda, co ilość zgrabnych dziewcząt zrobiła na nas wrażenie. Krótkie spódniczki, skąpe koszulki i ogólnie wyeksponowane latem wdzięki, sprawiły że obiad minął nam na rozciąganiu zastygłych po podróży mięśni szyi. (Fotek pań nie zamieszczam, bo to nie serwis randkowy).
Obraz raju rozmył się nieco podczas pierwszego treningu. Fala z tysiąca stron: Ta właściwa od morza, odbita od falochronu i wywołana przez duże statki od boku. To w sumie trzy, ale łącznie było więcej kierunków „nadawania”. Zastanawiałem się skąd pochodzi reszta. Sytuacja irytująca i podcinająca skrzydła. Ostatnio na fali ścigaliśmy się miesiąc wcześniej, a tu od razu taki kocioł. Po drugiej godzinie treningu, technika zaczynała nabierać nieco normalniejszych kształtów. Obraz raju wracał powoli na swoje miejsce. Kolejne treningi odbyliśmy w dużo spokojniejszych warunkach, przy wiatrach od czterech do piętnastu węzłów. Żar, jaki leje się tu z nieba sprawia, że butelka z wodą zyskała status nieodłącznego towarzysza. Ciepło wyciąga z nas energię. Wieczorami padamy nieprzytomni, najczęściej nawet nie przykrywając się cienkimi prześcieradłami. Kołdry nie wchodzą w grę. Nie jemy, a pochłaniamy olbrzymie ilości owoców. Byle miały w sobie jak najwięcej wody. Furorę robi arbuz. Dzięki ciepłym nocom, poranne rozruchy możemy robić w morzu. Codziennie rano biegniemy na plażę, gdzie po pływaniu wpław, sprawdzamy jak miło robi się pompki na piasku.
Mieliśmy też przygodę z cingciarzami. Rafał poszedł do kantoru, wymienić Euro na bułgarskie Lewy. Oficjalny kurs wymiany na tablicy: 1,957. Włożył trzysta Euro do okienka, a babka podsunęła mu do podpisania kwitek z wyliczeniem: 300 x 1,56 = 468, a powinien dostać 587 Lewa. W przeliczeniu tracił około 240 złotych. Powiedział że tak się nie będzie bawił i chce zwrotu swoich pieniędzy. Usłyszał, że kwit jest już wydrukowany i pieniędzy nie dostanie. W drzwiach kantoru pojawiło się czterech byczków: Rafał, ja, i dwóch trenerów. Argument przewagi liczebnej i siły ognia nie zrobił wrażenia na ochroniarzu, który sięgał Rafałowi do połowy ramienia. - Jeśli nie wyjdziesz, będę musiał wyprowadzić Cię siłą – usłyszał Blondi, na co odpowiedział tylko – Spróbuj. Ochroniarz nie miał broni, więc czuliśmy się dość swobodnie. Poszedłem do pobliskiego hotelu, skąd recepcjonistka zadzwoniła po policję ekonomiczną (czy my też taką mamy?) Na wieść o policji, cingciarze oddali Rafałowi Euro i szybko zwinęli tablicę z oficjalnymi stawkami. Policja przyjechała, opowiedzieliśmy co się stało, ale spektakularnego aresztowania nie było. Przechodzimy codziennie obok tego kantoru, uśmiechając się do najlepszego na świecie bodygarda.
Skład naszej ekipy jest większy niż zwykle:
Trener kadry narodowej: Tomasz Rumszewicz
Trener KS Spójnia W-wa: Dariusz Czapski
Zawodnicy:
Tomasz Kośmicki (AZS Poznań)
Piotr Kula (BTŻ Biskupiec)
Jakub Pasik (Spójnia W-wa)
Rafał Szukiel (AZS UWM Olsztyn)
Miłosz Wojewski (Spójnia W-wa)
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Kula POL 17
ji3RVz uzgkljthceof, [url=http://bkujuswkeigv.com/]bkujuswkeigv[/url], [link=http://akzcpygkeksd.com/]akzcpygkeksd[/link], http://msrmmuekvsyb.com/
dodany przez:
eyaovlhrxcr
2011-07-23 15:56:00
ji3RVz uzgkljthceof, [url=http://bkujuswkeigv.com/]bkujuswkeigv[/url], [link=http://akzcpygkeksd.com/]akzcpygkeksd[/link], http://msrmmuekvsyb.com/
tytuÅ
dodany przez:
autor
2011-05-04 11:34:38
Ci0Zs3 , [url=http://wdcovjaacaey.com/]wdcovjaacaey[/url], [link=http://qbmzdcmaisvw.com/]qbmzdcmaisvw[/link], http://dzgdzxhqumnr.com/
tytuÅ
dodany przez:
autor
2011-05-04 04:20:00
U5vJHj xpcuhebjisop
tytuÅ
dodany przez:
autor
2011-05-03 20:05:43
Real brain power on display. Thanks for that aneswr!
tytuÅ
dodany przez:
autor
2010-02-25 00:26:55
YAcJ4P nnzoqeawvkgj, [url=http://jwreplsadwol.com/]jwreplsadwol[/url], [link=http://gynkjwlntfrd.com/]gynkjwlntfrd[/link], http://zxczkvloklsp.com/
Pozdrowienia
dodany przez:
Piotr POL23
2009-08-24 10:34:24
Pozdrowienia dla całej ekipy: trenerów i zawodników przesyłam zaraz po powrocie z Sopotu z corocznych Sopot Finn Cup. Jak każdego roku Jacek Noetzel z Navigo zorganizował przesympatyczne regaty. Niezrozumiałe dlaczego wielu kolegów obierało kurs w kierunku mola i nikt potem nie narzekał na naciągnięte mięśnie szyi:-) Pozdrawiam, trzymam kciuki, czekam na zdjęcia i relacje z wyścigów aby potem zamieścić je też na stronie www.finnclass.pl - Piotr
ME
dodany przez:
JACEK POL 21
2009-08-22 23:03:00
Witam serdecznie ,
jutro pierwsze wyścigi , pamiętajcie Panowie że my Finniści w Polsce wam kibicujemy i trzymamy mocno kciuki . Powodzenia , wiatrów silnych i z właściwej strony
pozdrawiam
Jacek POL 21
:)
dodany przez:
zosia kośmicka
2009-08-22 13:00:21
do regat pozostał jeden dzień proponuję skorzystać z wdzięków tamtejszych krajobrazów i krągłości i trochę zrelaksować się przed zawodami :) pozdrawiam :)
Arbuzy czy melony
dodany przez:
rankman
2009-08-21 14:36:13
Arbuzy muszą być przechowywane w lodówce, bo inaczej szybko się psują i jescze więcej chce się pić.
Lepsze w klimacie czarnomorskim sa melony i nie wymagają przechowywania w lodówce.
Do najbliższych regat pozostało:
cos