News
Sukces w Pucharze Świata w Kilonii!!!
Rafał Szukiel, zwyciężając w Wyścigu Medalowym, wygrał po raz pierwszy w swojej karierze zawody Pucharu Świata! Jest to pierwsze zwycięstwo Polaka w klasie Finn w Kilonii od 2002 roku, kiedy to wygrał Mateusz Kusznierewicz. Ja uzyskałem swój najlepszy rezultat w PŚ, finiszując na ósmej pozycji. Zawody te, pod nazwą Kieler Woche są jedną z największych imprez żeglarskich na Świecie.
Na starcie w klasie Finn stanęło sześćdziesięciu czterech zawodników z dwudziestu czterech krajów. Pomimo problemów z brakiem wiatru, udało się rozegrać cztery wyścigi serii eliminacyjnej. Ostatniego dnia, dziesiątka najwyżej sklasyfikowanych zawodników rywalizowała o zwycięstwo w Wyścigu Medalowym, w którym punkty liczone są podwójnie. Rafał startował do niego z piątej pozycji, ze stratą pięciu punktów do lidera. Zwyciężył w pięknym stylu.
Po świetnym starcie objął prowadzenie, którego nie oddał już do mety, co dało mu zwycięstwo w całej imprezie. Drugie miejsce wywalczył Chorwat Ivan Kljakovic Gaspic, a brąz przypadł w udziale Denisowi Karpakowi z Estonii.
Ja natomiast, do Wyścigu Medalowego startowałem z ósmej pozycji. Wyprzedziłem Norwega Peera Moberga, ale także zostałem wyprzedzony przez Mistrza Świata sprzed dwóch lat Rafaela Truhillio z Hiszpanii. Skończyliśmy regaty na remisie, jednak to on przypłynął wyżej w Wiścigu Medalowym, co rozstrzyga remis na jego korzyść. Utrzymałem zatem w ogólnej klasyfikacji ósmą pozycję. Jesteśmy niezmiernie zadowoleni z naszego występu. Trener Tomasz Rumszewicz także nie kryje zadowolenia. Regaty były dość nietypowe, bo aż dwa, spośród pięciu dni spędziliśmy oczekując w pełnej gotowości na wiatr, który w rezultacie się nie pojawił. Jest to nie mniej męczące niż samo ściganie. Jednego dnia, po sześciu godzinach spędzonych w porcie, Komisja Sędziowska dała sygnał do wyjścia na wodę. Niestety była to tylko wycieczka na holu za motorówką, bo i tym razem wiatr był za słaby do ścigania.
Po trzech dniach regat mieliśmy rozegrany tylko jeden wyścig. Na czwarty dzień zaplanowano trzy starty. Zwykle po rozegraniu pięciu wyścigów w eliminacjach, najgorszy rezultat jest odrzucany. Tym razem wiedzieliśmy, że na odrzutkę nie możemy liczyć, a każdy błąd będzie dużo kosztował w klasyfikacji generalnej. Na szczęście poradziliśmy sobie z presją i obaj pływaliśmy równo. Ja trzy razy finiszowałem siódmy, a Rafał kończył na miejscach 6, 8, 10. Dało nam to pewne miejsca w Wyścigu Medalowym. Tego dnia spędziliśmy łącznie siedem godzin na wodzie w pełnym słońcu. W wyścigach, stres startowy nie dopuszczał do nas zmęczenia. Jednak już kilka minut po minięciu mety ostatniego wyścigu, regatowe spięcie ustąpiło. Zaczęła mnie boleć głowa i chyba tylko dlatego nie zasnąłem podczas holowania do portu. Trener zawsze się cieszy, widząc wieczorami nie tylko nasze zmęczenie fizyczne, ale także i psychiczne. Zwykle mawia: „Po wyścigu na wodzie powinniście być wypruci umysłowo jak po solidnym egzaminie” Tu mieliśmy trzy wyścigi i byliśmy „wypruci” jak po całej sesji, ale to bardzo miłe zmęczenie. Nasz wynik w Kilonii, to dobry prognostyk przed Mistrzostwami Świata, na które jedziemy już dziś do Danii.
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Kula POL 17